Wakacje z pompą insulinową czy penami? – wywiad miesiąca

Nie możesz się doczekać wakacyjnego wyjazdu? Maska do nurkowania, strój kąpielowy, krem z filtrem – wiesz już, co zabierzesz ze sobą. Masz jeszcze jeden dylemat do rozwiązania – pompa czy peny? O to samo zapytaliśmy Monikę Zamarlik, Prezes Federacji Diabetyków.

Wakacje z pompą insulinową czy tymczasowe przejście na peny – od czego uzależnić swoją decyzję?

Najprostsza odpowiedź to: „dla każdego według jego potrzeb i preferencji”. Nie ma jednego, konkretnego rozwiązania ani też zalecenia, jaką terapię należy stosować w okresie wakacji. Uważam, że przesądzić o decyzji może wybór miejsca wakacji. Jeśli planujemy aktywne wakacje w górach, łatwiej nam będzie z pompą insulinową, dzięki której bardzo precyzyjnie możemy sterować bazą, zmniejszać ją na wysiłek fizyczny, włączać dawkę tymczasową. Wakacje w tropikach łatwiejsze będą z penami, bo unikniemy odklejających się od upałów wkłuć i przegrzanej insuliny w pompie. Jednak wiele osób, które raz spróbują terapii pompowej, nie zamieni jej już nigdy na terapię penem, nawet podczas wakacji. Jest także pewna grupa osób, które w czasie wakacji, i w zasadzie tylko wtedy, przechodzą na peny. Osoby te uzasadniają swój wybór wygodą w plażowaniu, uprawianiu sportów wodnych, brakiem konieczności pilnowania pompy (np. na plaży przed zamoczeniem), dostaniem się do niej drobinek piasku czy kradzieżą.

Bez względu na to, jaką formę podania insuliny wybierzemy, to jak przygotować się do wniesienia na pokład samolotu całego sprzętu do zarządzania cukrzycą i jak bezpiecznie przetransportować leki?

Po pierwsze trzeba pamiętać o zaświadczeniu od lekarza prowadzącego. Najlepiej, by było także w języku angielskim. Wiele poradni ma gotowe druki, a jeśli nie, to można znaleźć wzór w internecie. Taki dokument znacznie ułatwia odprawę i przejście przez bramki z „cukrzycowym” ekwipunkiem.

Leki i sprzęt cukrzycowy powinny być zabrane w odpowiedniej ilości, z zapasem. Insulinę, glukagon, zapasowe wkłucia, paski, glukometr, glukozę i peny umieszczamy bezwzględnie w bagażu podręcznym. W luku bagażowym walizki narażone są na niską temperaturę, która mogłaby zaszkodzić insulinie.

Osoby z pompą insulinową muszą pamiętać, że pompa nie może być umieszczona w urządzeniu rentgenowskim, ponieważ może ulec uszkodzeniu. Jeżeli kontrola jest przeprowadzana przez skanowanie całego ciała, należy wcześniej odłączyć pompę oraz sensor i transmiter do CGM lub, jeżeli jest taka możliwość, poprosić o inną procedurę dla siebie.
Bardzo ważne jest, by odłączyć pompę na czas startu i lądowania. Ze względu na gwałtowne zmiany ciśnienia może dojść do niekontrolowanego podania insuliny, które nie zostanie zarejestrowane przez pompę, co może doprowadzić do gwałtownej i ciężkiej hipoglikemii.

Przeczytaj też: Diabetyk w samolocie – jak się przygotować do podróży?

Jeśli zdecydujemy się pozostać przy pompie insulinowej, to co powinniśmy zabrać ze sobą na wyjazd?

Wakacje z cukrzycą i pompą wymagają nieco przygotowania, szczególnie w kwestii dodatkowego bagażu. Nie powinno w nim zabraknąć zestawów infuzyjnych (wkłucie i dren) w ilości zgodnej z czasem trwania planowanych wakacji plus zapas na wypadek wyrwania lub zagięcia wkłucia, zatkania drenu, czy innej niespodziewanej sytuacji. Przykładowo, na tydzień powinniśmy wziąć trzy zestawy, których użyjemy na pewno plus przynajmniej kolejne trzy na wszelki wypadek. Nie ważą wiele, a ich brak możemy boleśnie odczuć. Oczywiście kolejna w naszym bagażu powinna być insulina, odpowiednio zapakowana w torbie termicznej, także w ilości „z zapasem”. Bez wątpienia musimy zabrać serter, zbiorniczki na insulinę do pompy, zapasowe baterie, środki do dezynfekcji, gaziki, dodatkowe plastry do zabezpieczenia wkłuć, które przydają się szczególnie w ciepłych krajach i podczas kąpieli. Przyda się też etui wodoodporne na pompę oraz torbę termiczną, do której włożymy ją podczas plażowania. Osoby używające CGM powinny pamiętać o zapasie sensorów i osprzęcie do monitorowania glikemii.

Warto przed wyjazdem przyjrzeć się naszej pompie dokładniej. Sprawdzić, czy wszystkie części wymienne (np. pokrywa baterii, nakrętki na zbiorniczek) są w dobrym stanie, czy aby nie czas je wymienić jeszcze przed wyjazdem.

Pompiarze muszą też zabrać na wakacje peny, i to dwa. Jeden z insuliną długodziałającą, drugi z doposiłkową. W przypadku awarii pompy dobrze jest mieć je przy sobie. Skoro peny to także igły do penów, w odpowiedniej ilości, z zapasem. Tego, co musimy zabrać ze sobą jest całkiem sporo, dlatego lepiej przygotować „cukrzycową” listę na wyjazd. Można ją sobie zrobić raz i przy okazji dłuższego wyjazdu już zawsze z niej korzystać.

Jak zabezpieczyć miejsce wkłucia pompy insulinowej, gdy planujemy plażowanie i kąpiele wodne?

Każde wkłucie ma odpowiednią nakładkę, którą możemy je zabezpieczyć podczas kąpieli, czy plażowania. Warto to zrobić, bo drobinki piasku w drenie mogą spowodować problem z zatkanym wkłuciem i hiperglikemię. Można także miejsce wkłucia zakleić specjalnym wodoodpornym plastrem, który pozwoli utrzymać je w czystości.

Jak uniknąć przegrzania insuliny w czasie letniego wypoczynku?

Po pierwsze – należy unikać eksponowania pompy i penów na słońce. Jeśli będziemy odpinać pompę na czas plażowania należy ją schować do torebki termicznej. Podobnie przechowujemy peny. Torby termoizolujące można kupić bez większych problemów już za kilkanaście złotych. Są w formie saszetek, termosów, plecaczków, etui z wkładem chłodzącym, torebek. Wybór jest tak duży, że każdy znajdzie coś dla siebie. W przypadku wakacji w bardzo gorącym kraju dobrze jest napełniać ampułkę z insuliną, którą mamy w pompie, mniejszą ilością insuliny, tak, żeby zużyć ją w ciągu jednego, dwóch dni. Dołoży nam to trochę pracy związanej z częstszą wymianą ampułki, ale za to zapobiegnie przegrzaniu się insuliny i kłopotom z wysokim poziomem glikemii.

Zobacz też: Przechowywanie insuliny – o czym należy pamiętać?

Czy uprawianie sportów wodnych z pompą insulinową to dobry pomysł? Czy tutaj lepiej sprawdzą się peny?

Oczywiście, jeśli zamierzamy godzinami pływać w morzu lub basenie, to lepiej jest „być na penach”, ale i pompiarze poradzą sobie z wodnymi rozrywkami. Po pierwsze – pompę można odpiąć na godzinę i nic się z tego powodu złego nie stanie. W końcu pod prysznic czy do wanny też nie idziemy z pompą. Po drugie – wysiłek fizyczny zadziała trochę jak insulina i może się okazać, że brak podawania insuliny bazalnej wcale nie wpłynie negatywnie na naszą glikemię, bo i tak musielibyśmy zmniejszyć bazę. Po trzecie – jeśli jednak powinniśmy podać insulinę, możemy to po prostu zrobić podpinając pompę, żeby podać bolus z insuliną, a następnie odpiąć ją przed pójściem do wody. Sporty wodne to jednak nie tylko kąpiele i pływanie wpław. Federacja Diabetyków od 10 lat organizuje dla młodzieży wakacje na żaglach. Przez ten okres ponad 80 osób zrobiło kurs żeglarski i zdobyło patenty. Od kilku lat rokrocznie organizujemy prawie dwutygodniowy rejs po Mazurach. Każdego roku mamy na rejsach głównie osoby korzystające z pomp insulinowych. W niczym nie przeszkadzają one w żeglowaniu! Po prostu trzeba pompę zabezpieczyć przed większym zamoczeniem czy utopieniem. Pompy nie są wodoszczelne, ale są wodoodporne. Standardowe zmoczenie deszczem lub wodą nie zaszkodzi pompie.

Czy pompa insulinowa wzbudza ciekawość plażowiczów? Jak oswoić dzieci i nastolatków z cukrzycą przed pokazywaniem się z pompą przy ciele?

Pompy insulinowe na plaży trzymamy przy ciele lub chowamy je do toreb termoizolacyjnych. Wielkością i wyglądem przypominają smartfona, więc nie wzbudzają zainteresowania. Inaczej jest z wkłuciem. Podczas wielu wyjazdów, które organizowałam dla dzieci i młodzieży z cukrzycą miałam okazję zobaczyć zaciekawienie plażowiczów w kwestii wkłuć, które wyglądają jak okrągłe plasterki, a niektóre są dodatkowo z drenem, czyli – jak mówią dzieci – „dyndającym kabelkiem”. Czasami ktoś się patrzył z zainteresowaniem, czasami zapytał. Młodzież odpowiadała różnie, zazwyczaj najpierw żartem. Starsze dziewczęta mówiły, że to plaster antykoncepcyjny, chłopcy, że to taka specjalna naklejka z czipem z GPS, żeby ich można było namierzyć. Staraliśmy się jednak zawsze na serio odpowiedzieć na pytanie i wykorzystać okazję, by edukować społeczeństwo na temat cukrzycy. Najprzyjemniejsze chwile to takie, gdy ktoś widząc naszą obklejoną wkłuciami grupę przychodził i mówił: „O nasi. Ja też mam, cukrzycę”.

A jeśli zdecydujemy się przejść na peny, to jak wygląda wtedy od strony „technicznej” zarządzanie cukrzycą (w szczególności dawkowanie insuliny i samokontrola)?

Przechodząc na peny trzeba skonsultować się wcześniej z lekarzem prowadzącym na temat modyfikacji bazy, która będzie teraz podawana raz lub dwa razy na dobę. Trzeba pamiętać, że nie będzie możliwości elastycznego, na kilka godzin, zmniejszenia jej dawki np. przy wzmożonym wysiłku fizycznym. Decyzja o przejściu na peny powinna być przemyślana i nie powinna odbywać się pod wpływem impulsu, ad hoc – „ot, przejdę sobie na peny”. Warto już kilka dni przed planowanymi wakacjami, jeszcze w domu, wszystko sobie poustawiać i wypróbować, żeby na wymarzonym odpoczynku nie było przykrych niespodzianek.

Wszystkim diabetykom, i tym na penach i tym na pompach, życzę wspaniałych wakacji!

Monika Zamarlik – prezes Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pomocy Dzieciom i Młodzieży Chorym na Cukrzycę – Federacji Diabetyków. Od ponad 10 lat zaangażowana w pomoc środowisku cukrzycowemu, autorka i koordynatorka wielu projektów dla diabetyków i ich rodzin.